niedziela, 13 października 2019

JAK DRZEWO OBRASTAM W KORONĘ

Trzy stacje dalej
zostawiłam moje czarno - białe wspomnienia.
Odwracam się
robiąc krok w jego stronę.

Widzę wszystko wyraźnie
jakby to było wczoraj
bo WCZORAJ
łzy i te słowa
złamały połowę mnie i ONA...

próbuję biec z całych sił
choć jej ciało
zdrewniało...

twarz blada i zimna
i te usta
sine, od wołań
powietrza w płucach
powoli ubywa.

A JA...

nie potrafię jej obudzić
Stojąc tuż obok.

Zatrzymuję się między granicami
NOCY I DNIA.
i ZNÓW jestem zupełnie sama
z niepokojem w głowie
z poszarpanym sercem.

NOC z dniem
DZIEŃ z nocą.
Dzień miesiącem
Miesiąc TYM jedynym dniem.

ZOBOJĘTNIAŁAM.

Znów JĄ widze
STOJĄC tuż obok.


WROSŁA, w tę ziemię
stare korzenie OWIŁY zimne nagie ciało
krew spłynęła po jego owocach...



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz