Nazwać się fajną
i dzielną, taką co
płakać już nie będzie, przez chłopców.
Nie czeka na nikogo,
idzie własną drogą.
Zobaczyć Francję a może Rzym?
Najlepiej Japonię albo Wenecję.
Przejść obok znanych miejsc,
nic nie czuć,
nic, nie pamiętać.
Trzymać się celów i iść, jak po swoje.
Nawet, a zwłaszcza wtedy,
gdy jest trudno.
Krok po kroku,
zmiana po zmianie.
Kupić tapetę w stylu Van Gogha
i to cholerne łóżko.
Stanąć na własne nogi.
Dbać o Rodziców jeszcze bardziej.
Rozmawiać z Nimi
- jak najwięcej.
Pogodzić się z siostrą i nigdy już nie kłócić.
Nie być swoim cieniem.
Być blaskiem.
Trzymać się planu i nie odpuszczać.
Ból i tęsnknotę zatrzasnąć w szafię i jej nigdy nie otwierać.
Wyzbyć się przekonania o krzywdzie i zrozumieć,
że więcej nie dałoby się unieść.
Nie zadawalać się krótkim "cześć" i późnym "dobranoc".
Wierzyć w siebie.
Być miła
ale bez przesady.
Być mistrzem planowania
I wykorzystywania czasu.
Zmierzyć się.
Być obecna.
Szukać
tylko
siebie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz