sobota, 14 lutego 2026

Bezmiłość

Jeszcze wczoraj,
w ramionach twych się budziłam,
cała w żarze pocałunków,
gdzie dłonie splatały się w jedno,
a oczy mówiły więcej niż słowa.
Dziś,
cichutko płaczę w pustej pościeli,
tęsknię za oddechem twoim na szyi,
za tymi szeptami 
w nocy bezkresnej,
za spojrzeniami, 
co paliły duszę.
Wspólne noce – pełne uniesień,
pieszczot gorących,
 jak lato w nas,
dziś zamienione w chłód i milczenie,
w wieczory smutne, 
rozbite na pół.

Na cóż to życie bez miłości twojej?

Bez serc bijących w unisonie?

Na nic.

Tylko echo wspomnień 
i ból wielki...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz